O mnie

Moje zdjęcie
kuchnia i fotografia razem ? Zostawić czy rozdzielić ?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mięsne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mięsne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Wieprzowina w karmelu.


Przepis na pyszne chińskie danie mięsne.
Dlaczego chińskie ? Skąd ta pewnośc ? 

 Przepis wzięty z książki :"Magiczne pałeczki chińskiej damy" Gabrielle Keng-Peralta. Fajna książka , jest kilka fajnych przepisów, które ożywią monotonię naszej kuchni ( nie mówię o kuchni Polskiej tylko o "naszej" domowej- jak już naleśniki 2 razy w tygodniu wam zbrzydną :))))) niektóre wiadomości w tej książeczce są jakby z innej ery , aleeee ogólnie super pozycja )

OK.    SKŁADNIKI : ( przepis dla 4 osób , czas  wykonania ok.30-40 minut )

  • 500-600 g wieprzowiny ( u mnie była łopatka, ale może byc polędwica, schab )
  • 2 cebule ( w przepisie jest 1 , ale następnym razem dam 3 i grubiej pokroję :)
  • 2 marchewki
  • 4-6 łyżkek oleju
  • 4 łyżki stołowe cukru pudru
  • 4 łyżki stołowe sosu sojowego
  • 4 łyżki stołowe białego octu ( ja dałem ocet winny z białego wina)
  • sól, pieprz
  • A no, a z czym będziecie tą wieprzowinkę pałaszowac ? Ja z ryżem, to woreczek na osobę :)))))
No to do roboty :)

1. Mięso myjemy i kroimy w kostkę ( mniejszą lub większą - 
zależy od gustu domowników.
2. Rzucamy (tylko nie dosłownie - można się poparzyc )
na gorący olej i dokładnie obsmażamy ze wszystkich stron.


3. Gdy mięso się podsmaża , kroimy cebulę w piórka 
( polecam grube kawałki, cebula potem lubi "zniknąc" 
a szkoda bo to cenny dodatek.
4. Marchewkę kroimy w tzw. słupki, ale marchew dodamy na koniec.


 5. Do podsmażonego mięsa dodajemy cebulę i smażymy aż zbrązowieje ( co może byc trudne do osiągnięcia, ale smażymy dośc długo, aż zmięknie i przynajmniej jej końcówki zaczną byc brązowe=lekko przypalone ) a naszej wieprzowinie nic się nie stanie w tym czasie, poza tym, że "dojdzie" do stanu "ugryzalności" - to moje autorskie powiedzenie. 
6.  No! Teraz dodajemy cukier puder ( 4 łyżki) mieszamy wszystko, aż cukier zacznie się karmelizowac - no właśnie, co to znaczy karmelizowac? pytałem żony - mówi rozpuścic, ale po mojemu to rozpuścic i zmieniac kolor potrawy w wyniku lekkiego przypalenia.
Teraz pora na inne przyprawy : sos sojowy , ocet, sól, pieprz. Dolewamy też około pół szklanki wody , może 3/4.
I tak dusimy, czy gotujemy, czy kontynuujemy smażenie,
 jak tam komu nazwac to wygodniej.

7.  Teraz niby najtrudniejszy moment, bo .........
Marchewkę należy dodac ( według przepisu - na 5 minut przed zakończeniem ) NO ale tak : każdy skroił inne słupki,
każdy ma inną marchew - i dlatego tu już musi dojśc wyczucie i upodobanie.
 Lubisz jak marchew Ci "strzela w zębach" to zmniejsz czas
duszenia jej w potrawie.
Ja dałem 7 minut , bo kawałki marchwi były lekko toporne.
Wyszło (jak dla mnie ) idealnie !!!!!!!
Jak skroisz idealne "zapałki" to 5 minut jest aż za dobrze.
UFFFFFFF !!! Dotarliśmy szczęśliwie do końca.

Jest odjazd , jest zabawa. Brakło mi do tego lampki wina :)

Pozdrawiam, zapraszam na następne przygody w kuchni.

smacznego !!!!!!!!!!!!!

czwartek, 11 grudnia 2014

Kurczak curry w warzywach.


No naszły mnie smaki na chińszczyznę, ale dodałem trochę Indii i wyszło bardzo dobre danie - nikt się nie spodziewał. NIKT, nawet ja sam. Historia jak zwykle u mnie obfitująca w niespodziewane sytuacje i improwizacje.

Zacznijmy od składników ( przepis na 3 osoby , a jeszcze zostało na dogryzkę :) :
  • 2 średnie piersi kurczaka, ( a gdzie teraz średnie dostaniesz ? wszędzie dopompowane nam max XXXXXL. Kup tyle żeby ci starczyło dla wszystkich 100g/osobę wersja minimalstyczna i 200 g/osobę = wypas wersja co jej nie zjecie=bedzie na jutro :)
  • 4 średnie cebule
  • czosnek - ile dusza zapragnie - dałem prawie całą główkę swojskiego- znaczy ze 3/4 chińskiego ? No może pół. , dokładnie liczac 6 ząbków swojniaka )
  • 1 zielona papryka
  • pomidor ( 1 duży, lub pomidory krojone  z puszki w razie emergency !!!   )
  • sól, pieprz
  • 1 łyżeczka przyprawy garam masala
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 4 łyżeczki curry w proszku.
  • ryż basmati 3 torebki po 100g.

 Wziąłem przepis na kurczaka curry z fasolką szparagową, no i pojawił się pierwszy schodek - nie mam fasolki,ba , nie mam nic co przypominałoby fasolkę. WIEM - cebula uratowała mi d.....ę  niejeden raz (warzywo - jest warzywo), też się bałem jak Wy teraz, ale poszło. Piersi kurczaka skroiłem w kostkę i w rzuciłem na gorący olej.

Widzicie jakie szambo się zrobiło ? Co oni tam wstrzykują ?
Powinienem był to wylac,jeszcze raz oleju dodac i podsmażyc. Ale zabrałem się za krojenie cebuli w piórka, więc łzawiące oczy odwróciły moją uwagę od tego co dzieje się na patelni. W międzyczasie przemieszałem tego kurczaka na patelni, aż woda odparowała. Dolałem łyżkę oleju i podsmażyłem trochę.

Teraz kurczaka zdejmujemy z patelni.
Podsmażamy cebulę skrojoną w piórka dodajemy też posiekany drobno lub zmiażdżony czosnek.
3-4 minuty na średnim ogniu powinno w zupełności wystarczyc

Teraz dodajemy skrojoną w kostkę paprykę.
Zaraz potem dodałem również pomidora, ale istnieje opcja, żeby pomidora dodac na końcu na 2 minuty przed zakończeniem smażenia.
Dodajemy przyprawy = sól, pieprz ,cukier, garam masala i curry .Smażymy warzywa 2 minuty.

Możemy teraz nastawic ryż do gotowania- ja dodałem łyżeczkę curry - jest wtedy lekko żółty ( fajny kolorek)

Wlewamy szklankę wody i trzymamy jeszcze na ogniu z 5 minut aż całośc zgęstnieje.


O!  Właśnie tak !



Ryż już chyba gotowy ?
To wkładamy na talerz

Podano do stołu :)
Smacznego !!


  


piątek, 29 czerwca 2012

Królik po marokańsku :)) Mięso bez cholesterolu !!

Dlaczego królik ? Oprócz niezaprzeczalnych walorów smakowych , są i zdrowotne !!
Mięso królika jest mięsem o najmniejszej zawarości cholesterolu  z wszystkich mięs , wręcz znikomej, żeby nie pokusić się o stwierdzenie : bez cholesterolu , ale wtedy od razu odezwą się protesty, że najmniej to nie jest NIC.
Proszę - tu znajdziesz tabelkę dla porównania : ( skopiowana ze strony:
 http://lunak-kroliki.w.interia.pl/walorymiesa.html )

Tabela nr 3

Zawartość cholesterolu w różnych produktach spożywczych.

  Rodzaje prodoktów  
  Zawartość cholesterolu
w 100g
Jaja kurze (żółtko)
650-750 mg
Słonina
110-145 mg
Mięso kurze
  78-  98 mg
Cielęcina
  40-  50 mg
Wołowina
  45-  60 mg
Mięso królicze
  35-  40 mg
Tłuszcz drobiowy
  72-  76 mg
Tłuszcz króliczy
  35-  38 mg


Przepis zaczerpnięty od Ani :
 http://kulinarne-rozkosze.blogspot.com/2012/02/powiew-orientu-czyli-krolik-po.html , która jak twierdzi znalazła go w Kuchniach świata.

Podobnie jak ona za pierwszym razem, niestety nie miałem wszystkich potrzebnych przypraw , ponieważ najpierw pojawił się królik, a potem jak piorun koncepcja , dlaczego ma znowu być jak zwykle ?
No to mówię, trzeba zrobić jakiś maksymalnie odjechany obiadek - i przypomniało mi się o króliku po marokańsku - no to rzuciłem się do gotowania jak "szczerbaty na suchary" - No i co ? Nic nowego - mała kiszka - nie ma wszystkich przypraw - normalka - trzeba improwizować.

Składniki :

  • bez królika się nie obejdzie chyba , no to królik raz
  • Cebula , hm , ja wziąłem ze 4-5 niewielkich
  • czosnek 4-6 ząbków
  • 1 łyżeczka mielonej papryki
  • 1/2 łyżeczki mielonej kurkumy
  • duża szczypta mielonego kminu
  • 2 łyżki masła
  • 50 g rodzynek
  • sól
  • czarny pieprz ( ja dodałem jeszcze w przypływie fantazji trochę zielonego pieprzu, a co )
  • prażone płatki migdałowe
  • olej do podsmażenia królika.

Czego zabrakło do oryginalnego przepisu ?

  • szczypta szafranu ( rany ile to kosztuje - z 10-15 zł ) , tzn 1 kg ok 22-30 tysięcy zł. nieźle co ?
  • 1 łyżeczka garam masala ( niestety nie miałem , jak i szafranu )  i w przypływie rozpaczy dosypałem trochę curry, ja wiem , może 1 łyżeczkę.
  • 1 łyżka posiekanych listków kolendry ( nigdy nie używałem - to nie wiem co straciłem )
No to do roboty.
Zrobiłem trochę inaczej niż Ania.
Marynata
Z oleju , papryki, kurkumy , kminu, czosnku , soli i pieprzu zrobiłem marynatę. 
Przepis : 
Królika podzielonego na części ( łatwiej go upchać w garnku :) natarłem
marynatą i wstawiłem na 1 dzień do lodówki.

Potem ( w sensie , że dzień później ) opiekłem go wstępnie na patelni z olejem ( bardzo denerwujący i wyczerpujący moment, królik był z tych dużych i prawie każdą część musiałem osobno podsmażać , bo się nie mieściły po kilka na patelni, uffff , odstałem swoje przy piecu, nio dobra - kuchence jak kto woli ).

 W międzyczasie obrałem cebulę, część pokroiłem w piórka ( do podłożenia pod królika ) , a część starłem na tarce do ziemniaków do obłożenia go z wierzchu.
No to tak sprawionego , podsmażonego królika wkładamy do ..... co tam mamy ? Ja włożyłem do "gęsiarki" a i tak go ledwo zmieściłem. Na spód dałem cebulę pokrojoną w piórka, potem królik , na wierzch dałem cebulę utartą na tarce.Podlałem królika bulionem ( tak se pomyślałem , że na bulionie lepszy sosik później wyjdzie niż na samej wodzie ), i dusiłem pod przykryciem 90 minut. Po 45 minutach
poobracałem wszystkie częsci królika, dając im równe "szanse" 
 "dojścia" do miękkości. Następnie wyjąłem go na blachę ,                                                       posmarowałem masłem i włożyłem na 15 minut do piekarnika
nagrzanego do 200 stopni, żeby się jeszcze zrumienił ździebko.
W tym czasie uprażyłem płatki migdałowe, wsypałem rodzynki i przyprawę curry (  nie miałem przyprawy garam masala ) do gęsiarki z bulionem po króliku i odparowałem nadmiar wody , powstał sosik cebulowo-rodzynkowy ? brzmi dziwnie, ale smakował wybornie !!.

 No to jak wszystko gotwe , to na talerze !! 

Królik po marokańsku, ziemniaczki z wody (po polsku ?)  i sałata z dodatkami !
O ! Niebiańska rozkoszy smaku , dlaczego tak krótko trwałaś ? Królik , po prostu znikł , wyparował ?
Pierwszy raz smakował najmłodszemu członkowi rodziny - niesamowite !! Naprawdę.



A całość została uwieńczona kieliszkiem wina
z dzikiej róży !
  









wtorek, 5 czerwca 2012

Królik w musztardzie.


No i doczekał się królik musztardy.
Czytałem kiedys przepis na królika w musztardzie i od tamtej pory korciło mnie go przyrządzić , ale wrodzone lenistwo ...... .
Hm wrodzone ? Ktoś mógłby się obrazić o to wrodzone, ale na szczęscie nie czyta blogów kulinarnych.
Nieważne jakie , ale nie pozwoliło mi zmusić się do gotowania, zresztą nie było "sezonu" na królika.
Koniec końców JEST.

Skład :

  • bez królika to się chyba nie obejdzie
  • musztarda , najlepiej francuska z gorczycą , ale wiecie na bezrybiu i rak ryba.
  • czosnek
  • zioła prowansalskie
  • sól, pieprz , przyprawa kucharek lub inna Potravka.
  • kostka bulionu ( lub pół )
  • olej
przepis :

Królika myjemy, dzielimy na części
i marynujemy w marynacie z oleju, musztardy, czosnku,  ziół , przyprawy Kucharek , ew. sól, pieprz do smaku.

Zostawiamy go w marynacie na dobę.
(najlepiej na dobę , ale jak się spieszy ..... to wiecie , można krócej, ale po co ? )

Następnie obsmażamy wszystkie części w oleju , no właściwie to chyba teraz można zrobić takie kontrolowane przypalenie królika, mój się właśnie niechcący delikatnie przypalił, ale

wyszło mu to na dobre, bo dostał fajnego kolorku a i sosik był smaczniejszy przez to.

Po podsmażeniu , rozpuszczamy kostkę bulionu w szklance wody , 
podlewamy królika i dusimy pod
przykryciem do 2 godzin.

Kiedy jest  miękki podajemy :

z warzywami, sałatą , kapustą , lub
buraczkami.
Wersja light - bez ziemniaków , ale
królik raczej lubi ziemniaczki.



Jak są ziemniaczki , wtedy można w pełni docenić i wykorzystać 
wspaniały sos musztardowy , który
się nam utworzył.
(nadmienię , że ni był zabielany śmietaną i zagęszczany mąką , i był naprawdę wyśmienity ,

 ale jak kto lubi to niech sobie zabieli )

SMACZNEGO !!


czwartek, 31 maja 2012

Obiad w 10 minut ;) Medaliony drobiowe.


JAK TO ZROBIĆ W 10 MINUT ?
Wchodzę do domu i  wołam od drzwi : Za ile będzie będzie obiad ? " za 10 minut , umyj ręce !! "
Samo się robi.

Ale, ale. Da się. Jedyne co trza zrobić to zamarynować kuraka dzień wcześniej.

Składniki :

  • piersi kuraka ( no dobra , jak kto nie kuma to z kurczaka )
  • 2 jajka
  • mąka łyżka lub dwie
  • sól , pieprz do smaku
  • curry
  • czosnek
  • olej
Sałatka :
  • sałata
  • 2 pomidory
  • pół ogórka
  • pól pęczka rzodkiewek , od całego pęczka nikt nie umrze.
  • koperek
  • czosnek , pieprz ( lepszy ziołowy ) , sól , majonez , jogurt ,śmietana   do sosu ala-tzatziki ( łatwiej się wymawia sos - Tadzika - a wtajemniczeni zrozumią, )
No, marynować umią ?  Kroimy piersi kuraka w kostkę, paski, trójkąty , czy cowam tam wyjdzie. Dodajemy olej , najpierw trochę , do tego czosnek , sól, pieprz , curry, jeśli marynata nie pokrywa całości mięsa dolewamy trochę oleju , zostawiamy do dnia następnego. Ile wam zeszło ? Szybko nie ?

Na drugi dzień po powrocie z pracy do zamarynowanego kuraka wbijamy 2 jajka , dodajemy mąkę , mieszamy i smażymy na patelni formując niewielkie medaliony.

W czasie gdy medaliony się smażą , robimy błyskawiczną sałatkę.
Sałatę kroimy , lub rwiemy na mniejsze kawa łki, kroimy pozostałe składniki : rzodkiewkę, pomidory , ogórek , koperek, dodajemy sól i pieprz do smaku , polewamy jogurtem, śmietaną , lub sosem Tadzika.



  • Ważne !! przewracamy medaliony na drugą stronę, przecież upłynęło 5 minut , nie ? ;)

Sos Tadzika ;) Jogurt naturalny ( najlepszy grecki , ale Bakoma też ma niezły ) , śmietana ( ja daję równe objętości jednego i drugiego ), dodajemy czosnek  według uznania , łyżkę lub dwie majonezu, pieprz ziołowy i gotowe.

Sprawdzamy nasze medalioniki i podajemy sobie lub innym na tależ.

W myśl odchudzjącego czasu wiosenno/letniego nie dajemy ziemniorów ( no dobra - ja dałem 2 łyżki , bo akurat pirania ugotowała je wcześniej , ale normalnie to bym nie tknął ziemniaka , jak bum, bum )

Smacznego. Jedzcie powoli , bo się udławicie ;)



poniedziałek, 28 maja 2012

Piersi z kurczaka ze szparagami. Lekko, szybko, smacznie


Wiosna ,
a jak wiosna to zawsze gdzieś z tyłu głowy mamy na myśli  odchudzanie, najpierw DUŻE , potem średnie
potem mniejsze, na koniec może chociaż ociupinkę.

Później nazywamy to kompromisem pomiędzy dobrym jedzeniem , a odchudzaniem , no bo odchudzanie to nie może być dobrego jedzenia , bo tego zawsze się zje DUŻO.

Ja zaczynam próbować, wywalam z MENU ziemniaki , no tak - a co ja prosię do tuczenia ?

Danie szybkie , pyszne i smaczne ( i w moim mniemaniu LEKKIE ).

Skład :

  • piersi z kurczaka
  • szparagi
  • olej do smażenia
  • przyprawy  np. do kurczaka , lub najprościej : czosnek , sól i pieprz.
Marynuję piersi kurczaka w marynacie : ja robię : olej , czosnek, papryka czerwona chili, sól i pieprz.
jak mamy czas to niech sobie leżą ile tam chcemy , a jak nie to na patelnię ( cóż zrobić ) na gorący olej i smażymy po 5 - 7 minut z każdej strony.

W międzyczasie obieram szparagi obieraczką do jarzyn ( słyszałem, że zielonych się nie obiera , bo nie są włókniste  - niniejszym dementuję - też są włókniste więc obieram - tak od połowy w dół jedno pociągnięcie obieraczki do jarzyn na całym obwodzie ) 
W rzucam do dobrze osolonej gotującej wody i gotuję około 7 minut.
Obieranie około 10 szt szparagów i gotowanie zajmuje mi prawie tyle samo czasu co smażenie piersi kurczaka, więc oba komponenty są gotowe prawie równocześnie - wszystko się nam zgadza.

No i gotowe , uczta dla podniebienia, niebo w gębie - wspaniale się komponują szparagi z kurczakiem. No a może jeszcze jakieś winko do tego ? I wtedy uczta godna królów.

smacznego !!

piątek, 6 kwietnia 2012

Pieczemy mięsa na Święta ? Na lenia - wszystko razem.



Ostatnio, chyba z powodu Świąt , nastąpiło u mnie
jakby zagęszczenie czasoprzestrzeni i na stole pojawiło się więcej "martwych stworzeń" , między innymi królik, schab , nogi kurczaka i wspomniane wcześniej piersi kuraka, nogi indycze. W wyniku niedogadania grupy DWOJGA wszystkie te (nazwijmy je elementy ) należało zagospodarować jednocześnie.
W Święta to po mojemu należy sobie odpocząć, jeśli więc nie planujemy odwiedzin znajomych czy rodziny na Świąteczny obiad , można zrobić mały tzw."myk" i większość "roboty" zrobić sobie wcześniej -
np. mięsiwa dobrze zamarynowane, czy też nawet

np. mięsiwa dobrze zamarynowane, czy też nawet
upieczone mogą poleżeć kilka dni wlodówce,
przetrzymać niezdecydowanie czynnika ludzkiego
i poczekać na odgrzanie w jakimś rodzaju kuchenki,
piekarnika elektrycznego, opiekacza czy innego
wynalazku najnowszej techniki. Wiadomo jeśli ktoś
wysoko ceni sobie świeżość potraw
(ja do takich należę , ale czasami .....popełniam to,
o czym  właśnie piszę ) to woli przygotować potrawy bezpośrednio przed posiłkiem i tak zwykle
jest , ale kucharz domowy też lubi mieć Święta "wolne" i na same święto zostawia sobie minimum roboty.                                                                    



Dobra , mięsa już są umyte, podzielone. Przygorowujemy marynatę. U mnie to oznacza sól
( zawsze mam kłopot z ilością , chyba że używam gotowej ( brrrrrrr) marynaty, lub gotowej przyprawy do mięs ),  duuuuużo czosnku , paprykę czerwoną pikantną , i praktycznie wszystkie zioła jakie znajdę w szafce - po trochu każdego ).
Do tego olej , no trochę go trzeba - marynata musi starczyć na pokrycie całej góry mięsa.




No to marynujemy. Nie , nie marnujemy , a
MAR - Y - NUJEMY :)
Pokrywamy marynatą całe nasze mięcho i ........
do garnka na dzień, dwa , kilka razy przekładmamy mięso, bo olej lubi spłynąć na dół i górne partie lubią podeschnąć.











Jak się nie mieści w jednym garnku ,to bierzemy drugi ;) Oj będzie wyżerka, będzie.





 




No a jak już uznamy , że dość tego marnowania, znaczy mar-y-nowania ( znacie jakąś Marynę ? )
to " Poloneza czas zacząć". Można jak kto lubi najpierw mięsiwa rzucić na gorący olej i poopiekać lekko z każdej strony.                                                                                                                                                                 
                                                                                   










A potem wszystko " do wora " i do piekarnika.

Tutaj oczywiście istnieje dowolność , można upiec , udusić , jak ktoś ma wielki garniec , a można jak na
załączonym obrazku w woreczku do pieczenia.



Zdrowych, Wesołych Świąt !!!!!!!!!!!!!!!1



wtorek, 28 lutego 2012

Bigos. Pacze ( od patrzeć ) i nie wierze akcja bez bigusia.

No nie, akcja  "jeden garnek" a bigusia ani widu ani słychu. to chyba jakieś jaja są.
A że akurat był się zrobił bigos , więc trzeba  pokazać jak wygląda ta "zapomniana" potrawa.
Tak se myślem, że nie zapomniana, ale na pewno "zapomniana być wrzucona" na akcję jeden garnek.







 Składniki :
  • kapusta kiszona ok. 2 kg
  • kiełbasa (dowolna ) 0,5-1 kg ( mniej lub bardziej mięsny bigos )
  • golonko 2 szt.
  • cebula 2 szt ( duże )
  • grzyby suszone ( najlepiej suszone , ale nikt nie broni dodać mrożonych, lub świerzych )
  • śliwki suszone - kilka sztuk
  • 1 litr rosołu, lub jakiegoś wywaru z gotowania szynki itp. u nas akurat wywar z golonki.
  • przyprawy , od biedy - gotowa przyprawa do bigosu ,                                                                               a jak nie ma - to dajemy sól, pieprz ,  liście laurowe , ziele angielsie, przecier pomidorowy - najlepiej własnej roboty - dałem słoik własnego.

1. Ukisić kapustę, lub kupić kiszoną , ha, ha. Najlepiej samemu ukisić. Nie chcę myśleć co dodają do kapusty, żeby koloru nie zmieniła. Dzisiaj bez przemysłu chemicznego przemysł spożywczy sobie nie radzi.
2. Kapustę pokroić , zagotować , odlać wodę.



3. W międzyczasie gotujemy golonka do miękkości (wodę z gotowania później wlejemy do bigosu ),







4. Kroimy kiełbasę w kostkę podsmażamy, kroimy cebulę w kostkę i podsmażamy - można razem z kiełbasą.







5. Obieramy z mięsa ugotowane golonki i mięso kroimy - nazwijmy to w kostkę , chociaż z kostką to pewnie
    nie będzie miało wiele wspólnego.






5. Mała kulminacja - wrzucamy to wszystko teraz do JEDNEGO GARA ,  wszystkie przyprawy ,    przecier pomidorowy , doprawiamy do smaku ( delikatnie , bo woda odparuje więc pod koniec doprawimy już tak na tip-top).No i gotujemy pod przykryciem na bardzo małym ogniu "jak długo się da",    np. 2 godziny, niech se tam pomału pyrka na kuchni.


6. Duża kulminacja  - sprawdzamy smak - słoność , pikantność , doprawiamy jeśli trzeba i można podawać dymiący , gorący bigos, no chyba , że imprezka dopiero jutro -
to odstawiamy do wystygnięcia - jutro
    będzie jeszcze lepszy !!!

 smacznego !!!



Jeden garnek




poniedziałek, 20 lutego 2012

W niedzielę kiełbasą się dzielę. Smażona z cebulą.


 W tygodniu to by mi się nie chciało, zresztą i tak każdy w domu wstaje o innej porze i nie ma możliwości zjeść wspólnego śniadania. NIEDZIELA to co innego - można poczekać na resztę bandy, aż dojdą do siebie.
A w międzyczasie  my torturujemy ich zapachami z kuchni.
Udręczeni zapachami , chcąc niechcąc muszą się pojawić, wtedy rozszerzają się im zaspane oczy i mówią : mmmm  kiełbaski , a dla mnie też usmażyliście ? No i się zaczyna poranne mlaskanie.

Danie proste jak dupa węża  jak to mówią.


Kładziemy kiełbachy na blachy ,  mała łyżeczka smalcu (później wypłynie truszcz z kiełbas - to wystarczy )
 i na raczej mocnym ogniu obsmażamy je z obu stron , póżniej zmniejszam ogień .





Na początku dość często zmieniam strony smażonych kiełbasek -
pozwala to kontrolować stopien ich przypieczenia . Po każdym przełożeniu kiełbasek na drugą stronę  nakłuwam widelcem w kilku
miejscach stronę która była smażona - powoduje to wyciek tłuszczu - kiełbasy są mniej tłuste (zawsze coś).



W międzyczasie przygotowałem sobie cebulę - pokroiłem w piórka.




W momencie kiedy  kiełbasa jest już w miarę dobrze wysmażona wrzucam na nią cebulę, próbuję ją poupychać w wolne miejsca , tak żeby jak najwięcej cebuli mogło się smażyć na tłuszczu, kilka razy ją mieszam aż nabierze koloru , który mi odpowiada - wasz wybór czy lubicie cebulę mocno przypaloną , czy tylko zeszkloną.









No i teraz na talerzyki, chrzan , musztarda, ketchup, czy inne wynalazki przemysłu spożywczego i do roboty - ruszać buziami. Do popicia herbata z cipitryną i raj na ziemi.
SMACZNEGO !!