O mnie

Moje zdjęcie
kuchnia i fotografia razem ? Zostawić czy rozdzielić ?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chleb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chleb. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 listopada 2014

Chleb rodzinny :) 1,80 kg :)) !!



Skład:

Mąka pszenna z pełnego przemiału typ 1850 - 500 g
Mąka pszenna typ 450 - 450 g
Sól - 1 łyżka, a może lepiej 1,5 lub  2 płaskie  , bo wyszedł trochę mało słony jak na mój gust.
cukier - 2 łyżki
drożdże 20-30 g
olej  4 łyżki
woda : tym razem zmierzyłem :) , 600 ml do ciasta i 100 ml do rozrobienia drożdży.

Dodatki : 
  • zmielone siemię lniane 100 g 
  • nasiona dyni 50 g
  • nasiona słonecznika 50 g
  • sezam - 30 g
No to OK. Zabieramy się za chlebek , macie jakiś plan? Bo ja nie.
Często działam bez planu. Ale co tam.

Robimy jak zawsze : 

  1. Nastawiamy drożdże do namnożenia : kubek o pojemności 300 ml , do niego wlewamy 100 ml letniej wody, 20-30 g drożdży , łyżka mąki + łyżka cukru. Po około 10-15 minutach drożdże wychodzą z kubka - znaczy gotowe do dodania do ciasta.
  2. Do miski czy garnka wsypujemy odmierzone ilości składników, możemy wymieszac je na sucho ale niekoniecznie.
  3. Dodajemy wodę i drożdże. Wyrabiamy ciasto jak najdłużej = na ile sił starczy , hihihi.
  4. Wyorobione ciasto wkładam do piekarnika nagrzanego do ok 40 stopni, na dno piekarnika wylewam z 50-100 ml. wody, i pozostawiamy je do wyrośnięcia ok 1 godzina.
  5. Po godzinie ponownie wyrabiam ciasto , obtaczam mąką, formuję coś na kształt przyszłego chlebka, nacinam chlebek nożem w wymyśłony wzorek, tym razem - krzyżyk.
6.  Piekarnik nagrzewam do 230 stopni. Wkładam chlebek ( ostatnio piękę w zwykłej gęsiarce żeliwnej - wychodzi bajecznie. W tej temperaturze piekłem 15 minut, potem zmniejszyłem do 200, po 15 minutch znowu obniżyłem do 180 stopni - taka zabawa.
  1. 7.Po godzinie wyjąłem chleb z gęsiarki, ostukałem spód istwierdziłem, żejeszcze by mu się przydało w piecu posiedziec.
  2. więc już bez gęsiarki zostawiłem go na 15 minut w temp. 180 stopni.






TADAAAAAMMM !!!!!!












To nic , że trochę się kruszy :)))))

smacznego !!!!!!

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Pszenny na zakwasie drugi raz udał się !! :)



No i spodabało mi się pieczenie chlebów na zakwasie. Mimo , że roboty teoretycznie dużo więcej, bo o zakwasie trzeba pamiętać , potem zaczyn 12 godzin , potem wyrastanie : pierwsze ok. 4 godziny, a drugie ........ no i tu się kończy moja cierpliwość , bo i dzień się chyli ku końcowi i moja cierpliwość też - dlatego
ostatnio wspomagam drugie wyrastanie drożdżami ( wiem, wiem - małe przestępstwo , ale 2 dni czekać to trochę za dużo.Zakwas żytni  - jak już pisałem w poprzednim poście o chlebie - sama metoda wzięta z pracowni wypieków : http://pracowniawypiekow.blogspot.com/2009/02/zakwas-zytni-krok-po-kroku.html

Teraz to już zostawiam sobie zawsze trochę zakwasu  w lodówce -i  na 2-3 dni przed pieczeniem zaczynam go dokarmiać - no i ma się świetnie.
Zwykle jest tak : - czwartek wieczór - dokarmianie
( 100g mąki+100 g wody )
- piątek rano - dokarmianie
- sobota rano dokarmianie
- sobota wieczór - robię zaczyn ( na 3 chleby ):
400 g zakwasu
400 g mąki orkiszowej
400 g wody

W niedzielę rano do zaczyny daję :
1-1,20 kg mąki pszennej ( tym razem typ 650)
woda - tym razem spróbowałem mniej 0,5 litra.
100 g słonecznika
100 g dyni
100 g siemienia lnianego ( podobno całe ziarna przechodzą przez przewód pokarmowy w stanie nienaruszonym - więc tym razem zmieliłem siemie lniane )
No i tym razem dodałem : ORZECHY ok. 100 g
lekko zmielonych orzechów włoskich - jak na mój gust trochę za bardzo się zmieliły.
do tego 2 łyżki soli
2 łyżki cukru
olej - wyrabiam ciasto i pozostawiam do wyrośnięcia. No zejdzie jakieś 3-4 godziny , czasami nawet dłużej ale odkąd robię dość dużo zaczynu, a potem wstawiam ciasto do lekko ( 40 stopni) nagrzanego piekarnika - zwykle jest to 3-3,5 godziny. No dno piekarnika wylewam trochę wody.
Potem wyjmuję wyrośnięte ciasto i wyrabiam je ponownie - ponieważ ostatnio wspomagam się lekko drożdżami ( rozposzczam je w pół szklanki wody z cukrem i łyżką mąki ) ,

konieczne jest dodanie mąki - nawet do pół kilograma. Wyrabiam ponownie ciasto , formuję bochenki , opruszam mocno mąką i wkładam do foremek wyłożonych papierem do pieczenia - i już teraz nacinam bochenki - w różny sposób - jak mi fantazja pozwoli , hi,hi.

No a jak chlebki wyrosną to co ? Nie ma na co czekać. Ponieważ wyrastają dalej w piekarniku - zwiększam temperaturę do 250 stopni , jak się piekarnik nagrzeje do 250 to zmniejszam do 200 - no i właśnie - ostatnio mi się trochę za bardzo spiekają przy tych 200 stopniach.




Więc polecałbym zmniejszyć do 190 stopni i piec 50 minut,

Potem sobie wyjmujemy z foremek i podziwiamy,
podziwiamy jakie piękne się upiekły.

A jak się już napodziwiamy, to można ukroić
i poddać się poezji smaku.

WYBORNY !

zapraszam do pieczenia - WARTO !!!!

poniedziałek, 7 stycznia 2013

NA ZAKWASIE A UDAŁ SIĘ :)

























Ogólnie mogę powiedzieć, że przepis zainspirowany jest przez stronkę : http://pracowniawypiekow.blogspot.com/2010/09/chleb-orkiszowo-pszenny-na-zakwasie.html ,
aczkolwiek zmieniony i urozmaicony.
Zakwas wyhodowany również wg. zaleceń pracowni wypieków : http://pracowniawypiekow.blogspot.com/2009/02/zakwas-zytni-krok-po-kroku.html

Przepis na 3 chleby ( akurat tyle keksówek mieści się w moim piekarniku elektrycznym zresztą )

Zaczyn (sobota godz. 19:00 ) :
200 g zakwasu żytniego
400 g mąki orkiszowej z pełnego przemiału
400 g wody
Wszystkie składniki wymieszałem i pozostawiłem na ok. 12 godzin.









Ciasto właściwe (niedziela godz. 9:00 - dobrze się spało;) )

do zaczynu wsypałem

  •  1 kg mąki pszennej ( tym razem tortowa typ 450-taka wpadła w łapy )
  • potem sól 2 płaskie łyżki
  • cukier 1 płaska łyżka ( no dobra skłamałem, dałem 2 )
  • olej , ot tak chlusnąłem ( co dziwne do tej pory nie wiem po co olej w chlebie, może ktoś wie ? 
  • 100 g słonecznika
  • 100 g dyni
  • 100 g siemienia lnianego
  • 700 ml wody ( tak około , najpierw dodałem 550 , ale ciasto wydawało się gęste i trudno je było wyrabiać , więc dolałem trochę wody - no własnie - trochę tzn. nie wiem dokładnie ile )
i zostawiłem do wyrośnięcia, teraz czekam.

Niedziela godz. 11:30 - rośnie :) znaczy zakwas dobry, udał się.








Niedziela godz.13:15, wyrosło
 Pora wyrobić ciasto drugi raz( dodałem mąki ok 20 dag )
i do foremek. po wierzchu posypane mąką.
Jak się dobrze przyjrzeć to osoba zauważy , że papier już był wcześniej używany - oszczędność przede wszystkim.


 Ponieważ chlebki nie chciały wyrastać w temperaturze "pokojowej"( a mamy godz. 14:30 ) , wstawiłem je do piekarnika, nastawiłem temp.ok.40 stopni i to pomogło.

 Koło 16:30 były wyrośnięte , a że były w piekarniku wystarczyło podkręcić temperaturę do 250 stopni.




Jak już piekarnik osiągnie te 250 stopni to zmniejszam temperaturę do 190 stopni i ustawiłem zegar=budzik na 50 minut.

Tym razem to w zupełności wystarczyło.
Głuchy odgłos przy ostukiwaniu chlebków.
Chrupiąca, niezbyt twarda skórka=doskonała, nie rani dziąseł=doskonale wypieczona.
 Jędrny, sprężysty, o idealnej konsystencji miąższ.Czy ja powiedziałem miąższ ? Fuj.
Idealna konsystencja tego czegoś w środku= nie klei się, nie kruszy, to jest niebo chlebowe. Lubię niebo chlebowe. Jak na razie to chyba mój ulubiony chleb. Jeśli gdzieś napisałem coś innego to dementuję tamte brednie.
 sami popatrzcie !!!!!


Kurna , znowu zjadłem za dużo. Ale się nie da inaczej. Jak skosztujesz chleba na zakwasie ( żeby nie było-chleb nie jest kwaśny ) to nie wiesz kiedy skończyć jeść.

OSTRZEGAM !! NIE PRÓBUJCIE TEGO PRZEPISU JAK JESTEŚCIE NA DIECIE. KURDE, PRZECIEŻ SAM JESTEM NA DIECIE, CO JEST ? DIETĘ SZLAG TRAFIŁ.

POLECAM, TO OCALI WAM ŻYCIE , ALE DODA KILOGRAMÓW, SORRY :(






sobota, 5 stycznia 2013

Świąteczny chleb


WITOJCIE  PO DŁUGIEJ NIEOBECNOŚCI !!

No co ?

Co było  najważniesze na Święta ? WYPIEKI !!!!!!!!!!!

i TO NIEKONIECZNIE CIASTA.

Podoba się chlebek ? Wiem, podoba. Zdjęcie nie za bardzo , ale ogólnie przepięknisty jest i przesmacznisty.

A so najgorsze nie sa barco jezdem w stanie podac napis/przezpis na ten chlep. Nie szartuje. gosina jusz dośc póśna i impreska sie zaczela, a ja mam bloga pisac.

A co mi tam.  Było tak :

  • 0,8 kg mąki pszennej typ 650
  • 0,5 kg mąki orkiszowej
  • 0,2 kg mąki razowej żytniej
  • 1,2 litra wody
  • 200 g siemienia lnianego
  • 200 g słonecznika (łuskanego jakby kto pierwszy raz),
  • 100 g nasion dyni ( łuskanych - dla pierwszaków )
  • 150 g rodzynek i tutaj mamy ten świąteczny akcent !! Jupilaaaa !
  • sol - 2 łyżki
  • cukier - 2 łyżki
  • olej - 2-4 łyżki - chlusnąłem tak sporo
  • drożdże - na OKO 30 gram
Najpierw  powoli jak żółw ociężale ruszyliśmy dupsko z tapczana ospale.
Mąkę wyjąłem z magicznej szafeczki i inne składniki, na końcu rodzyneczki.
Zacząłem jak zwykle ważyc te składniki, pewności nie mając czy spamiętam one.
Spisawszy przeto każdy po kolei, zacząłem mieszac składniki wymienione, bacząc by
Nie kleił się za bardzo, nasz twór bez imienia, ni to do ręki, brzucha, czy ramienia.

Dobra nie dam rady wierszem do końca roku tego napisac. Śpicie już ? NIe ? to jedziemy.

Zanim zaczniemy (za)mieszanie , rozrabiamy drożdże w pół szklanki ciepłej wody,
dodajemy łyżkę cukru i łyżkę mąki . Po ok 15 minutach zaczyn zaczyna "wychodzic " ze szklanki - wtedy zaczynamy zabawę na dobre.

Zwykle daję proporcje zasadnicze takie  :
  • 1,5 kg mąki ( licząc wszystkie rodzaję mąk razem )
  • 1 litr wody ( tutaj dałem 1,20 litra bo ciasto wydawało się za gęste, albo wzrok mi zgęstniał )
  • 30 dag drożdży
Dzisiaj jednak było trochę inaczej - wymieszałem wszystkie mąki , resztę składników i wlałem 0,8 litra wody , bo chciałem zrobic tekie ciasto , żeby nie kleiło się do ręki ( czyli inne niż zwykle ), ale bez dostatecznej ilości wody wyrabianie ciasta wymagało siły której nie miałem akurat w posiadaniu i zacząłem na bieżąco dolewać wody w ilości bliżej nieokreślonej , hi, hi, lałem do momentu aż mogłem na spokojnie wyrobic ciasto bez konieczności wyzionięcia ducha.

Po wymieszaniu wszystkiego i uzyskaniu konsystencji ciasta, która nie sprawiała trudności w wyrabianiu - pozostawiłem ciasto do wyrośnięcia ( ok 1 godz 10 minut ). Następnie wyrobiłem ciasto ponownie , dodając mąki tak aby, jak najmniej ciasto kleiło się do rąk ( jednak bez przesady - czyli ok. 200 g mąki mi wyszło dodatkowo ) . Wtedy łatwiej było ciasto podzielic na 3 foremki ( tyle mi wchodzi do piekarnika na raz.)


No i co ?
Jak już wyrosły chleby w foremkach to ciach do piekarnika nagrzanego do 250 stopni, potem 10 minut i zmniejszamy temp. do 190 stopni i wtedy jeszcze 40-50 minut. Potem wyjmuję z foremek sprawdzam czy dobrze wypieczone, jak nie, to wkłądam do piekarnika bez foremek jeszcze na 10 minut , aż wydają piękny dźwięk przy ostukiwaniu.



zapraszam do pieczenia !!

piątek, 20 lipca 2012

Chleb z pszenicy płaskurki i mąki żytniej ( z licznymi dodatkami )

Witam.
Zapraszam na przepis odjechanego chleba z mąki pszenicy płaskurki i mąki żytniej ( żurkowej ).
Jak to zwykle u mnie bywa, nie umiem utrzymać się w ryzach przepisów , nawet swoich własnych, a w miarę rozwoju sytuacji ułańska fantazja wsadza mnie na konia szaleństwa i wrzucam do chleba co mi w rękę wpadnie.
Dla tych co nie znają podaję informacje na temt pszenicy płaskurki :
http://biokurier.pl/component/content/article/39-artykuy-gowna/417-plaskurka-ekologiczna-zboze-pelne-zalet .

Tym razem poleciały nawet daktyle, rany,  nie wiem co to będzie, nie wiem.

Skład :
1 kg     mąki z pszenicy płaskurki
0,5 kg  mąki żytniej żurkowej
1 litr wody
0,1 kg otręby pszenne
0,1 kg  ziaren słonecznika
0,1 kg  siemienia lnianego
garść daktyli ( kiedyś narzekałem na "garść" bo garść garści nierówna, a niech tam będzie 5 dag )
garść suszonych  pomidorów tzn. ok 5-6 sztuk.
2 łyżeczki nasion czarnuszki
2 łyżki stołowe soli
1 łyżka stołowa cukru
3 łyżki oleju
NIE ZA DUŻO TEGO ?

A było tak : Dawno nic nie upiekłem , chociaż obiecałem sobie piec raz w tygodniu na weekend. No to w końcu jak brakło kiedyś chleba to nie miałem wyjścia jak zabrać się do roboty.
Umyśliłe sobie chleb z płaskurki , tak ogólnie. No ale jak zacząłem przeglądać szufladę to się zaczeło ,

  • z samej płaskurki nie przystoi - dodajmy mąki żytniej - i poleciała żytnia do kotła
  • Ooooo ! zostały jeszcze suszone pomidory z ostatniego razu , poleciały pomidory do moczenia.
  • Bez słonecznika i siemienia nie robię ostatnio chlebów, to poleciały po kolei.
  • Potem znalazłem resztkę czarnuszki
  • A co tu robi te kilka daktyli ? I do czego one mogą się wogóle przydać ? Czy będą pasować do chleba ? Eeee może nieeee . A tam , co mi zależy zobaczymy ;)
  • A co by tu jeszcze zdrowego ........, nooooo otręby są no to siup.
No i mamy początek
Pomidory suszone wsadziłem do wody do namoczenia , drożdże rozrobiłem ze 100 ml wody, dodałem łyżkę mąki pszennej i łyżkę cukru i pozostawiłem  na 10-15 minut.
Resztę składników wymieszałem w misce , wlałem wodę i wyrabiałem ciasto - nazwijmy to : "przez jakiś czas" bo nie spojrzałem na zegarek :)
Ciasto zostawiłem do wyrośnięcia na godzinę.
Po tej godzinie właśnie spojrzałem na zegarek .......... no właśnie Rany , 23:00 , przecież zanim mi ciasto wyrosnie w foremkach, zanim się upiecze to będzie 1:00  . 
Oooooo nieeeeeee ! aż tak głodny nie jestem. Co tu zrobić  z tym chlebem ?
Jedyne wyjście  - to upiec rano. Nie myśląc długo wrzuciłem  ciasto do lodówki , żeby w nocy nie wyskoczyło mi z miski na kuchnię.

Rano natomiast zwinąłem się do pracy a poprosiłem żonę żeby dokończyła :)) sprytne nie ?
Pokroiła pomidory , wyrobiła ciasto i włożyła do foremek.
Po wyrośnięciu - do piekarnika nagrzanego do 250 stopni na 10 minut , a później po obniżeniu temp. do 190 stopni , pieczemy jeszcze godzinę, no i proszę !!!!!
CHLEB JEST PYSZNY !! TO ZACZYNA JUŻ BYĆ NUDNE :)))) SAME PYSZNE CHLEBY MI WYCHODZĄ.
NA RAZIE NIE NATRAFIŁEM W TYM PIERWSZYM NA DAKTYLA, WIĘC NA RAZIE NIE WIEM JAK TO SMAKUJE. DOPISZĘ JAK NATRAFIĘ NA TĄ ANOMALIĘ.



wtorek, 26 czerwca 2012

Chleb orkiszowy z suszonymi pomidorami.

Nakupiłem różnych mąk i przestałem piec chleby , mądre nie ?
Trzeba by to może zmienić, naprawić , przypomnieć sobie jak smakuje własny chleb, jak pachnie w domu podczas pieczenia, no i ta niepewność, oczekiwanie co się to nawyrabiało - uda się czy nie ? Wracamy do natury i do dobrego zwyczaju wypieku własnego chleba ( przynajmniej spróbujemy ).

No to jazda :

  • 800 g mąki orkiszowej
  • 500 g mąki tortowej 450 ( z braku laku dobry kit )
  • 200 g śruty przennej
  • 1,2 litra wody
  • garść suszonych pomidorów
  • 200 g nasion słonecznika   ( "bez ciebie nie idę" )
  • 200 g siemienia lnianego     ( "bez ciebie też nie idę" )
  • 2 łyżki soli
  • 1 łyżeczka cukru
  • 2 łyżki oleju
  • 30-40 g drożdży
  • sezam do posypania chlebków.

Dzień przed pieczeniem pomidory namoczyć w wodzie .
Później , kroimy w paski, kosteczkę jak kto woli.



















Przygotowujemy zaczyn drożdżowy.

Do kubka ( jak mamy to niech będzie wysoki ) wlewamy trochę wody tak 1/4 do 1/3 wysokości, dodajemy łyżeczkę cukru oraz drożdże - mieszamy do rozpuszczenia drożdży. Dodajemy łyżkę mąki - mieszamy, odtawiamy na 10 minut.















Ciasto chlebowe
Do miski wsypujemy wszystkie suche składniki i olej, mieszmy je dokładnie.
Jeśli drożdże zaczynają "wychodzić z kubka dodajemy je do wszystkich sładników, wlewamy wodę i wyrabiamy ciasto przez kilka minut, im dłużej tym lepiej.








Pozostawiamy ciasto do wyrośnięcia na godzinę.
W międzyczasie przygotowujemy sobie keksówki i wykładamy je papierem do pieczenia.
Preferuję ten sposób pieczenia ( w keksówkach ) , ponieaż nie muszę się martwić, że chleb mi się "rozlezie", spłaszczy. Keksówki wykładam papierem , żeby nie mieć problemów z wyjmowaniem chleba z foremek, wcześniej działy się różne cuda z tymi chlebami , trzeba było się dużo napracować - niszcząc przy okazji powierzchnię foremek, używając papieru do pieczenia na prawdę unikniemy wielu stresujących sytuacji. No chyba, że zależy nam bardzo na wyglądzie chleba , lub żeby później
                                                                                    krojone kromeczki miały inny kształt.
 Kiedy nasze ciasto podwoiło swoją objętość wyrabiamy je krótko , dzielimy na 3 części i wkładamy do foremek ( powinno zająć około połowy objętości każdej foremki ). Powierzchnię ciasta wygładzamy ręką, lub łyżką maczaną w oleju , lub wodzie, a powierzchnię ciasta posypujemy sezamem, lub słonecznikiem. Pozostaiamy je ponownie do wyrośnięcia.
 Pieczenie.
Gdy wyrastające ciasto zbliżasię do krawędzi foremek, nagdrzewamy piekarnik do 250 stopni.
W tej temperaturze pieczemy chlebki 10 minut , następnie zmniejszmy temperaturę do 190-200 stopni i pieczemy jeszcze 50 minut do 1 godziny.
 Ja robię tak - po upieczeniu wyjmuję jeden chlebek i sprawdzam jaka jest skórka w spodzie, jeśli trochę za miękka , pozostawiam pozostałe chlebki jeszcze na 10 minut w piekarniku ( może być nawet wyłączony ).
 Papier do pieczenia bez problemu oddchodzi od chleba.
 Nie ma najmniejszych problemów z wyjęciem chleba.


 Mówiłem,  - najmniejszych :))
 Tym sposobem dotarliśmy do końca. Ale zaraz , tak bez degustacji ? Już chwilkę stygną - to można by jednęgo trachnąć , nie ?

Noooooo, muszę się pochwalić, skórka chleba elegancko wypieczona ( znaczy lepiej piec tą godzinę w 190 stopniach ). Miąższ wilgotny, lekko klejący się do palców, ciemny. dziury ładne, wyraźne. Smak - niebo w gębie z samym masłem pyszny, moment ....... położe sobie pomidorka z cebulą , noooo niebiańska uczta. Zdecydowanie wracam do pieczenia chleba.


POLECAM ! Orkiszowy z suszonymi pomidorami, z pomidorem i cebulką. PYCHA !

środa, 25 kwietnia 2012

poniedziałek, 12 marca 2012

NOWOŚĆ.Pszenica płaskurka i jej chleb.(Co to kurde jest płaskurka ?)



Pszenica płaskurka , mało znana , mało popularna , a warta poznania dla jej  licznych zalet.
Zachęcam do zapoznania się z "nową" ( ale bardzo starą ) cenną odmianą pszenicy, która ma szanse zrównać się, lub nawet prześcignąć  w popularności orkisz .
Tutaj znalazłem cenne informacje na jej temat :
http://biokurier.pl/component/content/article/39-artykuy-gowna/417-plaskurka-ekologiczna-zboze-pelne-zalet .
Wikipedia natomiast podaje wyjątkowo skromne informacje  :
http://pl.wikipedia.org/wiki/Pszenica_p%C5%82askurka ).

Natomiast na stronie : http://aukro.sportal.bg/chleb-z-plaskurki-na-zakwasie-maka-plaskurki-eko-i2166813411.html , znalazłem ot, taką inną cenną informację dla wszystkich , którzy lubią piec chleb :
"Czy czas jest taki ważny?
Zdecydowanie tak! Dla przemysłu piekarniczego czas jest ważny (czas to pieniądz), gdy można wyprodukować coś szybciej to znaczy, że można wyprodukować to taniej.                                                        My skupmy się na pozytywnych kwestiach przeciwnego kierunku czyli wydłużania czasu. Fermentacja mlekowa trwająca wiele godzin powoduje rozkład kwasu fitynowego, co umożliwia powstawanie wchłanialnych form mikroelementów zawartych w ziarnach zbóż. Tak więc obok dobrania składników najwyższej jakości dopiero zapewnienie odpowiedniej ilości czasu działania zakwasu umożliwia wykorzystanie tego co najlepsze w składnikach. W pozostałych przypadkach tworzą się niewchłanialne związki, które są wydalane z organizmu. Ponadto tylko zapewnienie odpowiedniego czasu działania bakterii mlekowych eliminuje pleśnie i związki rakotwórcze obecne w mące.
Choć czas nic nie waży, jego waga jest ogromna."
Niestety informację tą znalazłem dopiero po upieczeniu chleba, więc tym razem chleb na drożdżach. Chleb tym bardziej cenny , że pierwszy raz z mąki pszenicy płaskurki. 

No , ale do rzeczy.
Chleb udany ( A co to znaczy udany ja się pytam ? ) 
No smaczny jest, no pyszny , no i nie siadł mi podczas pieczenia , jak to bywało ostatnich 2,3 razy . Wprowadziłem jedną ważną korektę i chyba zadziałało.

Skład :
  • mąka razowa z płaskurki                          1 kg
  • mąka pszenna typ 650                           0,5 kg 
  • woda                                                            1 litr
Dzięki takiemu składowi zasadniczemu uzyskałem taką konsystencję ciasta, że chlebki nie siadły po włożeniu do pieca , a ostatnio to była moja zmora.

  • sól                                                       2 płaskie łyżki ( można więcej, trochę za mało słony )
  • cukier                                                  1 łyżka stołowa
  • miód                                                    1 łyżka stołowa
  • nasiona słonecznika                              100 gram
  • nasiona dyni                                         100 gram
  • nasiona czrnuszki                                  40 gram ( wyraźny samk czarnuszki w chlebie, można mniej )
  • drożdże świeże                                    30 gram
A było tak :
  • drożdze rozpuścić w pół szklanki wody z cukrem i łyżką mąki , odstwić na 10-15 minut
  • resztę składników wymieszać na sucho.
  • gdy drożdże zaczynają wychodzić ze szklanki wlewamy je do mąki , dodajemy wodę i wyrabiamy.( ja wyrabiałem 10 minut - po tym czasie ciasto nabrało konsystencji - nazwijmy to "prawie odchodziło od rąk", było sprężyste, ale nie lejące. 
  • wyrobione ciasto skropiłem wodą i wstawiłem do piekarnika na 1 godzinę do wyrośnięcia (temperatura ok.30 stopni )



  • w międzyczasie przygotowałem foremki.



  • ciasto rozdzieliłem do foremek , wygładziłem łyżką umaczaną w oleju i  ponownie do piekarnika na 30 minut.
  • gdy ciasto osiągnęło odpowiednią wysokość w foremkach wyjąłem foremki delikatnie z piekarnika, wierzch ciasta pomalowałem jajkiem rozrobionym z mlekiem i posypałem słonecznikiem dla ozdoby. Oj miałem strach w tym momencie ponieważ na powierzchni ciasta można było obserwować erupcje gazów i pękające wielkie bomble , czekałem tylko aż ciasto zacznie siadać , ale nie , nie tym razem.

  • W tym czasie nagrzałem piekarnik do 250 stopni.
  • wstawiłem foremki do nagrznego piekarnika , i tak 10 minut , potem zmniejszyłem temperaturę do 180 i piekłem jeszcze 50 minut





  •  i  Voilà - oto ON , jedyny w swoim rodzaju , pyszny , elegancki chlebek z płaskurki z czarnuszką ! No dobra , i słonecznikiem        i z dynią . Nie mogę się powstrzymać od dodawania ziaren :).



Kto wytrzymał do końca tego posta i nie zasnął  ? Ręka do góry.
Polecam chleb z płaskurki, ciemny(razowy), tajemniczy, zdrowy (podobno) i smaczny !!!!! 

Smak opisać trudno , ale mogę wysłać po kromeczce chleba pierwszym 5 osobom, które napiszą do mnie na e-mail i podadzą adres. badmin65@gmail.com

SMACZNEGO !!!