O mnie

Moje zdjęcie
kuchnia i fotografia razem ? Zostawić czy rozdzielić ?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 kwietnia 2014

Grochówka II , prawie jak wojskowa.


NO , udała się wybornie, wybornie.
Od roku nie jadłem grochówki. Co to za zwyczaje ?

No to tak :
Duuuuużo grochu - lubię gęstą i lubię jak zostaje na jutro , ;)) a czasem na pojutrze :) Urobiłem się, ale niech będzie - 2 dnibez gotowania teraz mnie czeka :)

80 dag grochu ( wiem -dużo , ale to na gar 5-7 litrów bardzo gęstej zupy ) macie dużą rodzinę , hi,hi ?
0,7 kg żeberka trójkąty ( jak obrać z kości i tłuszczu zostanie 0,4 kg )
0,6 kg kiełbasy ( w zasadzie dowolna )
kawałek wędzonej kości ze schabu
0,3 kg boczku wędzonego
2 duże cebule
1 duża marchew
1 duży seler
1 duża pietruszka
2-3-5 ziemniaków , jak kto woli.
1-1,5 łyżki soli
1-2 łyżek pieprzu mielonego
2 łyżki majeranku
2 kostki rosołowe
liście laurowe ( 5-6 szt)
ziele angielskie ,niech będzie , że 10 szt, możan więcej lub mniej.

1. Dzień wcześniej namaczamy groch.
    kilka razy zmianiamy wodę.












2. Ostatecznie zalewamy świeżą wodą , wkładamy wędzoną kość i boczek i gotujemy do miękkości grochu.










3.  Żeberka gotuję oddzielnie , a po ugotowaniu ok,      40 minut oddzielam mięso od kości , kroję w             kostkę i .............










4. ...... i razem z innymi mięsami gotowanymi z            grochem kroję w kostkę i podsmażam.


5. Właśnie mówiłem , podsmażam.Kiełbasę wrzuciłem razem z boczkiem do grochu. ale to było za wcześnie , rozgotowała się na nic.
Polecam podsmażyć surową i dopiero później dodać  do zupy.
6. Na pozostałym tłuszczu podsmażam cebulkę.












7.Po wyjęciu z zupy mięs ( punkt 4 )
   szatkuję warzywa na grubej tarce i wrzucam do        garnka , dodaję też kostki rosołowe, podsmażoną    cebulę  i gotuję 20 minut.










 8. Teraz można blenderem rozdrobnić groch i warzywa.

 9. Oraz dodać podsmażone mięsa.
 10. Jak również ziemniaczki pokrojone w kostkę.
       Można teraz posolić.
 11. Po ugotaniu ziemniaków ( ok 15 minut )
       dodaję resztę przypraw.
 12. Mieszam wszystko. Chwilkę zagęszczam
       lubię gęstą grochówkę.

 13.  TADAM !!!!!!!!!!!!!!!

smacznego.



poniedziałek, 28 stycznia 2013

Grochówkowe reminiscencje.


Nie potrafię sobie przypomnieć kiedy ostatnio jadłem grochówkę.
Pomysł na tą zapomnianą zupę napadł mnie w sklepie , kiedy zobaczyłem jak ktoś kupuje groch - i wtedy
ten przebłysk - rany - prawie nie pamiętam smaku grochówki.
Trochę byłem przestraszony - skoro nikt nie gotuje ostatnio tej zupy, to może wymaga ona jakichś specjalnych czarów w kuchni.

No i proszę o to moja "wyczarowana" grochówka .

Najpierw przeczytałem kilka przepisów , a potem i tak zrobiłem po swojemu :)

Groch - zważyło mi się 65 dag
NIe było kości wędzonych to kupiłem porcję żeberek
Boczek (surowy,wędzony )
Kawałek kiełbasy ( ok. 20 dag )
2 średnie cebule
0.5 dużego selera
2 średnie marchewki
majeranek 1-2 duże łyżki
Sól, pieprz do smaku.

Przepłukałem groch kilka razy i zostawiłem do namoczenia do dnia następnego- uwaga !! rośnie jak inne strączkowe w garnku - weź odpowiednio większy garnek.
Przed gotowaniem znowu przepłukałem go ze 2 razy , bo ciągle pojawiały się bąbelki na powierzchni wody
Wlałem około 4 litry wody , dodałem umyty groch, boczek , kiełbasę, żeberka i warzywa.
Gotowałem jakieś 1,5 godziny ( to mój pierwszy raz - nie wiedziałem ile trzeba )
Następnie wyjąłem mięsa z garnka , pokroiłem je w kostkę , dodałem skrojoną w kostkę cebulę i wszystko podsmażyłem na patelni do zrumienienia.
Blenderem zmiksowałem zawartość garnka - powstała gęsta grochówkowa masa. Wrzuciłem mięsa i gotowe - tak mi się zdawało !!!!!

Rany , nie dodałem przypraw - ale obsuwa !!!
Na szczęście dodanie przypraw na końcu w niczym nie umniejszyło smaku grochówki : )))
Baaaaardzoooo smaczna , baardzo.

                                                                           .


Warto było wrócić do tego zapomnianego dania , oj                                                                                               warto. POLECAM grochówkę.

Aha i uważajcie z blenderem - ufajdałem pół kuchni.



środa, 26 października 2011

Żur śląski





Babcia kisiła żur od lat , nawet sprzedawała - czasami znajomi polecali mi miejsce , gdzie można kupić dobry żur , nie wiedząc, że to moja babcia właśnie go sprzedaje. Pamiętam moje zażenowanie , kiedy otwierając drzwi widziałem wyciągniętą rękę ze słoikiem i pytanie : JEST ŻUR ? Taaa to były czasy , wtedy nie potrafiłem docenić smaku natury, teraz to co innego sam kiszę żur i wspominam babcię. Kiszenie żuru to była taka śląska tradycja  i element kolorytu dawnego Śląska , który już nie wróci. Kto nie widział, nie zobaczy, ale smaki możemy Wam przybliżyć.

Odwieczne pytanie i niepewność :  żur, żurek ,barszcz czy zalewajka ?  - Nie dotyczy Śląska.
 Bo my tu momy:  ŻUR ŻYNIATY i koniec.
Kiszony z mąki razowej żytniej i podawany z ziemniakami krojonymi w kostkę lub pognieconymi z cebulką zeszkloną na maśle, podawane bezpośrednio do zupy lub na osobnym tależyku. Tak było u mnie w domu-obie te wersje.

Ale do rzeczy.
Robimy ZAKWAS


otręby to mój wymysł nie są niezbędne.
  • Weź chopie litrowy słoik ( słowo chopie użyte bezosobowo, żeby tak śląsko brzmiało, bynajmniej nie miałem zamiaru gonić chopów do gotowania, ani kobiet zniechęcać, czy wykluczać z tej czynności )
  • Wsyp (może być na oko ) 100-150g żytniej mąki razowej(żur śląski), od biedy może być pszenna lub mieszana(wtedy nie będzie śląski, ale jakiś tam zawsze będzie)
  • Dodaj ok. 50-100g otrąb - ja dodałem orkiszowych bo akurat takie miałem.
  • Wrzuć do słoika 3-4 ząbki czosnku przekrojone wzdłuż , lub lekko rozgniecone.
  • Całość zalej przegotowaną wodą , tak do 4/5 wysokości słoika. Jeśli masz trochę żuru z poprzedniego kiszenia możesz go dodać - przyspieszy to proces kiszenia o 1-2 dni.
  • Zawartość słoika dobrze wymieszaj , przykryj czystą szmatką,  ręcznikiem i postaw w ciepłym miejscu na 4-5 dni.
Gdy zakwas gotowy ( tak od 3-go dnia można sprawdzać "jak mu idzie" ) możemy przystąpić do naszej przygody z żurem śląskim. Kiedyś żur to była raczej "biedna zupka" , ot zupa ugotowana na kości, lub kiełbasie ( bogatsza wersja - jak była kiełbasa) zakwaszona zakwasem i podawana z ziemniakami. Ja natomiast, chciałem zapropnować wersję "full wypas". Ten "full wypas" można regulować w zależności od upodobań - np. moja żona dała by do zupy(gdyby mogła) 3 grzybki, 1 dag boczku i małą kiełbaskę na 6 osób, do tego garnek ziemniaków i wiadro wody-praktyczna znaczy się - ja natomiast bym tej techniki nie zalecał.
Żur śląski
Składniki : tak sobie myślę, że na jakieś 3-4 litry zupy : 
  • nasz gotowy zakwas - ok.0,6 litra (0,2 litra zostaw sobie na następne kiszenie)
  • boczek wędzony - 20 dag
  • kiełbasa śląska, biała lub swojska  według indywidualnych upodobań 30-40 dag, zwykle taka jaką mamy pod ręką. A kiełbasa śląska już nie jest taka śląska jak kiedyś.
  • grzyby. Dwie garście suszonych ( dają lepszy aromat ) lub 20 dag pieczarek jak nie ma innych(można podpiec z cebulką)
  • ziemniaki. Jeśli będziemy kroić je w kostkę i dodawać do zupy to jakieś 3-4  sztuki, jeśli będą podawane jako zagniatane z cebulką to można więcej - zależy ile osób będzie się chciało podłączyć do naszej zupy.
  • 1-2 średnie cebule
  • olej, masło
  • majeranek 1 łyżka stołowa
  • sól,pieprz do smaku
Dobra jedziemy.
Boczek, kiełbasę i grzyby gotujemy w jakichś 2 (góra tsy) litrach wody do miękkości.
Ja dodałem jeszcze  żeberka , bo akuratnie kupiłem piękną sztukę.
Po ugotowaniu wyjmujemy z garnka , boczek kroimy w kostkę, kiełbasę w kostkę, plasterki lub zostawiamy całą - jak kto woli. Jeśli ktoś będzie dodawał ziemniaki pokrojone w kostkę do zupy to jest właśnie moment kiedy można je wrzucić i gotować do miękkości. W międzyczasie szklimy cebulę : jedną dodamy do zupy a drugą ewentualnie zagniatamy z ugotowanymi ziemniakami-jeśli robimy taką wersję.
Następnie wrzucamy wszystkie dodatki : kiełbasę,boczek,cebulę,majeranek i wlewamy zakwas( mieszamy dokładbnie zawartość słoika i wlewamy całość razem z mąką i otrębami, przy czym wlewałbym zakwas na 2,3 razy kontrolując kwaśność zupy). Oczywiście wszystko mieszmy i zagotowujemy. Doprawiamy solą pieprzem do smaku.
No i gotowe. Tak mi się zdaje.
Teraz tylko na talerzyk i wcinamy









( u mnie zostało na drugi dzień - odjazd , zwłaszcza że nie trzeba gotować tylko odgrzewamy- w tygodniu taka oszczędność czasu jest nieoceniona )

Bonne apetit.